Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki.
W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
  • Kościół pw. NMP Matki Kościoła i św. Jakuba w Brzesku

Chrzest

Bierzmowanie

Eucharystia

Pokuta

Namaszczenie chorych

Kapłaństwo

Małżeństwo

 

TEKST: Marian Dziwiszewska, ZDJĘCIA: ks.Józef Drabik, Adriana Błaszczyk, ks.Jakub Kuchta
Fotogaleria: kliknij tutaj.

Rozpoczęliśmy Mszą św. w kościele św. Jakuba w Brzesku. 40 osób, w tym dwaj księża, 3 siostry zakonne i my - Lud Boży. Zwracaliśmy się  z prośbą do opiekuna naszej parafii i miasta – św. Jakuba Apostoła z głównego ołtarza, z prośbą o szczęśliwą podróż. Pielgrzymujemy przecież do Jego miasta w dalekiej hiszpańskiej ziemi i do Matki Jezusa w portugalskiej Fatimie, gdzie objawiła się 100 lat temu trojgu pastuszkom. W kościele stała teraz przed nami jako figura po prawej stronie ołtarza.

W pierwszym dniu dotarliśmy do najdalej położonego  na zachód przylądka Portugalii Cabo da Roca z latarnią morską. Niesamowite wrażenie końca ziemi, wokół której rozlewa się bezkresny choć spokojny  ocean. Słońce oświetla swym blaskiem  wszystko dokoła, robi się coraz mniejsze i znika za horyzontem. I zaraz zapada zmrok.

Jeszcze odwiedziliśmy Sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Santarem w kościele św. Stefana. Pani pilot opowiedziała nam wcześniej historię cudu. Tamtejsze Siostry umożliwiły nam zobaczenie z bliska krwawej hostii  wtopionej w wosk, umieszczonej górnej części głównego Ołtarza. Skupieni i przejęci podchodziliśmy  po kilku stopniach  za ołtarzem, by spojrzeć na prawdziwą krew Pana Jezusa ukrytą w tajemnicy komunijnego opłatka…. Relikwie umieszczone są w  złoto – srebrnej monstrancji o gruszkowatym kształcie, otoczonej trzydziestoma trzema promieniami.

W Coimbrze  - pierwszej stolicy Portugalii – byliśmy w klasztorze Karmelitanek, w którym przebywała  s. Łucja, najstarsza  z widzących dzieci z Fatimy. Zwiedziliśmy muzeum związane z jej osobą a nawet pokoik, w którym mieszkała.  W kolejnych dniach zobaczyliśmy klasztor św. Doroty w  Pontevedra, gdzie też przebywała jakiś czas, jej dom rodzinny w Aljustrel, Franciszka i Hiacynty na drugim końcu wioski, miejsce objawień  na olbrzymim placu w Fatimie, gdzie wcześniej w wiosce Cova da Iria było pastwisko dla owiec, potem  mała zwykła kapliczka, po latach już ładniejsza z figurą Matki Bożej na zewnątrz, a teraz przeszklona duża kaplica mogąca pomieścić setki osób. Postument z figurą Maryi wskazuje miejsce, w którym rósł niewielki dąb skalny – to na nim objawiała się Matka Boska Różańcowa. W katedrze pod jej wezwaniem  są groby dzieci młodszych – św. Hiacynty a z drugiej strony św. Franciszka. Gdy w 2005 roku zmarła s. Łucja – jej prochy złożono obok Hiacynty.

W kaplicy objawień uczestniczyliśmy dwukrotnie wczesnym rankiem we Mszy św. w języku polskim. Tak się złożyło, że tych dniach przebywało tu kilka pielgrzymek z naszego kraju. Zaś przez dwa wieczory, późno, bo godz. 21.30 wzięliśmy udział w wielonarodowym różańcu i procesji z lampionami po placu fatimskim. Jak czuliśmy się wdzięczni Bogu i Jego Matce, gdy spośród „zdrowasiek”  w obcych językach: chropowatym dla uszu portugalskim i hiszpańskim, śpiewnym włoskim czy francuskim, bardziej znajomym angielskim, nagle usłyszeliśmy polskie „Zdrowaś Maryjo” i swojskie słowa pieśni „Z dalekie Fatimy” podczas procesji rozświetlonej tysiącami lampionów, z błyszczącym krzyżem na przedzie i z daleka widoczną figurą Matki Bożej, takie samej jak na procesjach po brzeskim Rynku. Tu zrozumiałam, że język polski jest najpiękniejszy ze wszystkich języków świata. Naprawdę!

Jak przeżyliśmy spotkanie ze św. Jakubem Apostołem? To był dżdżysty i zimny dzień. Uliczki Santiago wąskie i wciąż pochyłe z kramami i sklepikami pamiątkarskimi, czasem dymiące od pieczonych kasztanów,  gwarne i krzyczące, były przeciwieństwem monumentalnej katedry, olbrzymiej i poważnej, pełnej wielonarodowej gromady ludzkiej. Zdziwiło nas, gdy nasza przewodniczka powiedziała, że panuje tu zwyczaj przywitania się ze świętym Jakubem. Podchodziliśmy kolejno do olbrzymiej figury ustawionej do nas tyłem, obejmowaliśmy barki świętego , może ktoś wypowiadał w duchu słowa powitania, prośby czy modlitwy… i schodziliśmy do katedry. Dopiero później, podczas Mszy św., gdy wpatrywałam się w Ołtarz, w centrum ze świętym Apostołem, zobaczyłam, że w dalszym ciągu nadchodzą inni pielgrzymi, bo widać było ramiona obejmujące Jego figurę, tym razem stojącą do nas przodem. Msza św. była w języku hiszpańskim.

 Mieszkańcy Brzeska  znają  życie i apostolską działalność św. Jakuba, bo to nasz Patron. Dodatkowo oglądaliśmy trzy lata temu bardzo dobry spektakl „Buen Camino” – „Szczęśliwej drogi”, a całkiem niedawno ks. Jakub Kuchta wydał  książkę „Kult św. Jakuba”. Dla ścisłości dodam, że on sam, jako uczestnik pielgrzymki, opowiadał nam ponad godzinę o tym Świętym, może dlatego, że byli z nami przedstawiciele innych parafii.

Program ośmiodniowej pielgrzymki był bardzo bogaty. Zwiedzaliśmy kolejne stolice tego ciekawego kraju, miasto uniwersyteckie z olbrzymim dziedzińcem w Coimbrze, sanktuarium Dobrego Jezusa z góry Bom Jesus w Bradze, urokliwe miasto Porto z degustacją wina, oglądaliśmy  panoramę miasta i Oceanu Atlantyckiego z wieży widokowej, płynęliśmy statkiem po największej portugalskiej rzece Douro z  mostem francuskiego Eifla. W Lizbonie kilkakrotnie przejeżdżaliśmy „ most 25 kwietnia” nad rzeką Tag, nazwany tak w związku puczem i polityczną przemianą w Portugalii, pomnik odkryć geograficznych, klasztor Hieronimitów, katedrę z przepięknymi krużgankami, a nawet kościół św. Antoniego, patrona Portugalii połączone z muzeum świętego i z jego sarkofagiem w podziemiach. Zapytałam siostry zakonnej, czy jest jakiś inny św. Antoni, bo znamy Antoniego Padewskiego, patrona rzeczy zagubionych. Nie oburzyła się na moją niewiedzę i wyjaśniła, że jest to ta sama osoba, tylko tu się urodził i jest pochowany, ale wiele lat działał apostolsko w Padwie. Dla Portugalczyków jest patronem rodzin.

Nie wspomniałam jeszcze o jedynej w swoim rodzaju Drodze Krzyżowej w Fatimie. Zaczyna się od „ Ronda Pastuszków” i ma ponad dwa kilometry. Stacje ufundowali Węgrzy. Jest to dość szeroka alejka, zamknięta z dwóch stron małymi murkami. Po obydwu stronach rośnie oliwny sad z małymi, karłowatymi drzewkami. Na niektórych były jeszcze dojrzałe owoce. Przyznam, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie „Oliwny Ogród” z Ewangelii. Dróżki zakręcają, pną się raz w górę, raz w dół… Byliśmy zmęczeni niezależnie od wieku, więc niektórzy przysiadali trochę na murkach. Większość jednak trwała… przecież to droga męczeństwa Jezusa… Trzeba iść dalej… Do końca. Ale najpiękniejszą rzeczą, jaką widziałam dotąd, było jej prowadzenie przez ks. Proboszcza, Józefa Drabika. Bez kartki, w zwykłych prostych zdaniach ukazywał sens życia współczesnego człowieka na drodze  do zbawienia: ludzkie słabości, upadki, zaniedbania dobrego, egoizm i pychę, konieczność podnoszenia się, pokuty i naprawy życia. Miłosiernego Boga, który czeka na każdego. I nawet jeżeli zsyła krzyż, to też daje siłę do jego udźwignięcia. Pomiędzy stacjami odmawialiśmy Koronkę do Miłosierdzia – nie 10 wezwań, ale tyle, by dojść do następnej, często odległej stacji.

Ks. Proboszczu! Ks. Jakubie! Niech mi będzie wolno w imieniu wszystkich uczestników wyrazić Wam wdzięczność za trud podjęty podczas tej pielgrzymki. Za prowadzenie modlitw w drodze, codzienne Eucharystie, serdecznie niewymuszony stosunek do uczestników, za uśmiech a nawet pomoc w drobnych sprawach. I za to też, że zakończyliśmy pielgrzymkę Mszą św. przed brzeskim św. Jakubem. Teraz i Jemu mogliśmy podziękować, że wróciliśmy cali i zdrowi. A odległość od domu wynosiła 4000 km. Jeżeli dodamy do tego drogę zaliczoną autobusem – suma będzie o wiele wyższa.

Maria Dziwiszewska

PS. I jeszcze dziękujemy Księdzu Proboszczowi  i pani dyrektor Biura Pielgrzymkowego „AVE” z Katowic za pomysł i wykonanie pięknych  Świadectw Uczestnictwa dla każdego z nas… Do tego imiennych. Zapamiętamy na zawsze moment ich wręczania w ostatni wieczór. Zachowamy je jako wspaniałą pamiątkę z niezwykle ważnych 8 dni naszego życia.

Friday the 19th - Custom text here - Powered by Joomla! | Designed by Hostgator Reviews