Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki.
W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Drukuj
Szczegóły: | Utworzono: 13 grudzień 2015 | Odsłony: 33533

Było to przy końcu października. W ciągu dnia przechadzałem się obok naszego kościoła św. Jakuba w Brzesku. Przed drzwiami stało kilka osób: wysoki mężczyzna, kobieta – jak się okazało jego żona –
i dwóch chłopców w wieku mniej więcej siedmiu i trzech lat.

–  Proszę księdza – zwrócił się do mnie mężczyzna – przyjechaliśmy z Francji, mieszkamy pod Paryżem. Jedziemy do Mokrzysk na pogrzeb mojego ojca. Należymy do Polskiej parafii, ale nie zdążyliśmy się wyspowiadać. Prosimy o spowiedź.

–  Dobrze, wejdźmy do kościoła odpowiedziałem. Usiadłem w konfesjonale i obserwowałem całą czwórkę, która przez kilka minut modliła się w skupieniu klęcząc w ławce. Kiedy rodzice podeszli do kratek konfesjonału, chłopcy widać zmęczeni wielogodzinną podróżą położyli się ma siedzeniach i zasnęli. Po spowiedzi rodzice wrócili do ławek i po chwili skupienia zbudzili swych synków, którzy wychodząc
z kościoła uśmiechnęli się do mnie i pomachali na pożegnanie.

KLIKNIJ TUTAJ, ABY PRZECZYTAĆ CAŁOŚĆ.